środa, 21 listopada 2012

Psuje inspirują! n/d

Nadeszła jesień, a z nią fotki w smutnych kolorach, 
które przekłamują rzeczywistość. 
Ale gdybym chciała czekać na słońce i lepsze światło, 
ten post jeszcze długo by się nie ukazał.


Te kolczyki wymagały naprawy 
gdyż uległy zniszczeniu 
pod wpływem zbyt wylewnej koleżanki, 
która rzuciła się na szyję właścicielki :)




Korzystając z wolnej chwili, wyprodukowałam więcej "guziczków".



poniedziałek, 5 listopada 2012

Psuja - reaktywacja


Kolejne "zlecenie" dokonane przez Psuję.
Niestety, nie miałam z powstaniem tego cuda nic wspólnego,
a szkoda...
Bardzo podoba mi się ten naszyjnik.





czwartek, 1 listopada 2012

Psuja w akcji!

Psuja, chyba w celu poprawienia mi humoru, 
zadała mi małą pracę domową. 
Z prawdziwym psuciem nie ma to nic wspólnego.



Chodziło o to, aby zrobiony przeze mnie kiedyś naszyjnik z czerwonego millefiori skrócić do długości innego naszyjnika.


Ależ ty kobieto masz smukłą szyję!

środa, 26 września 2012

piątek, 7 września 2012

Psuja się leni :)



Moja nadworna Psuja chyba nadal na wakacjach, bo nic a nic ostatnio nie zepsuła. A przecież pourlopowy okres to bardzo dobry czas na porządki i naprawę tego, co naprawić trzeba. W związku z tym wzięłam się na naprawę bransoletki zakupionej przez Anitę nad polskim morzem. Muszelki są zbyt ciężkie, aby utrzymała je cienka gumka. Dlatego zastąpiłam gumkę linką jubilerską i dodałam zapięcie. Powinno się trzymać.



Podoba mi się delikatny kolor muszelek.



środa, 5 września 2012

262. Cepa is back

 Oto kolejna seria szydełkowych kolczyków.



Zdecydowanie powinnam wcześniej robić zdjęcia. Wieczorne światło nie do końca oddaje ich kolory.



Na początek ruda czerwień.



Zaraz potem intensywny żółty.



Z zielenią mam duży problem. Jest to kolor między zielenią butelkową a soczystą. Czyli jaki?



I na koniec różowy! 

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Wakacyjne suweniry


Ja wprawdzie nadal na urlopie, nie dziergam biżuteryjnie nic a nic, ale zakupom się oprzeć nie mogłam :) 




Pierwsza para kolczyków jest bardzo subtelna, z delikatnym zielonym oczkiem. Przyjemnie dyndają przy uchu :)



Druga para mniej ozdobna, w kolorze brązowym. Pamiętam, że w zeszłym roku właśnie kolczyki z takim niby pieniążkiem zrobiły furorę wśród znajomych.



A to najdelikatniejsze kolczyki, wykonane z hematytu.



Za to te mają bardzo oryginalną formę i mój ulubiony kolor zieleni butelkowej.



I na koniec klasycznie w kolorze czarnym ze sławną niby monetą.

Jak wam się podobają moje wakacyjne zdobycze? Macie swoich ulubieńców wśród nich?